Szary Świat.

Psychicznie już dawno umarłam.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Minął kolejny miesiąc,
a Ty znów czekasz.
Żyjesz tą zasraną nadzieją,
łudzisz się,
każdego pieprzonego dnia wierzysz,
że może dziś będzie lepiej.
Mijają przepełnione bólem noce,
mijają dni,
tygodnie,
mija Ci całe życie.
A ty nadal czekasz.
Kochasz Go?
To mu to powiedz.
Nie czekaj na cud.
Jedź pod Jego dom.
Zadzwoń do drzwi.
Tylko nie uciekaj.
Popraw włosy i weź głęboki oddech.
Postaraj się,
zanim znów będzie za późno.


Czuje się tak nie tylko w Prima Aprilis. Heh.. ironia losu, kiedyś mogłam wszystko dzięki niemu, teraz mogę wszystko dla niego... Szkoda, że nie mam najmniejszego znaczenia dla niego. ;----;
02.04.2014 o godz. 08:47

Opowiem Ci kiedyś
jak bardzo Cię pragnęłam.
Jak przy każdym najkrótszym spotkaniu
chciałam Cię mieć na własność.
Jak każde słowo
wypowiedziane z Twoich ust
tkwiło przez długi czas w mojej podświadomości.
Jak chciałam być najlepsza,
doskonale dobra dla Ciebie.
Opowiem Ci to wtedy,
gdy serce nie będzie przyspieszało
przy każdym spojrzeniu w Twoją stron.


Czemu to tak kurewsko boli? Czemu zawsze jestem tą drugą? .w.
Tagi: #Ból
21.03.2014 o godz. 20:01


Nie bądź taki
jak wszyscy faceci,
których do tej pory spotkałam.
Bądź inny.
Pokaż, że potrafisz być romantyczny.
Bo wiem, że potrafisz.
Romantycznym nie jest kupowanie ton kwiatów,
romantyczne nie jest mówienie
przy każdej okazji kocham Cię
ani śpiewanie serenad pod oknem.
Romantyczność odbieraj jako robienie rzeczy,
których się nie spodziewam.
Zabierz mnie ze sobą pod prysznic,
zapal świece gdy się kochamy,
zaproponuj spacer w środku nocy,
opowiedz o swoich fantazjach etc.
Wiem, że potrafisz, bo kiedyś tak robiłeś.
Chyba, że to był chwyt marketingowy żeby mnie poderwać.
Jeśli tak, to gratuluję, mission completed.
Tylko co dalej?
Tylko, że dałeś mi namiastkę,
poczułam się wyjątkowa, doceniana,
więc nie dziw się,
że ciężko mi się teraz bez tego obejść..
pytasz, czy źle mi z Tobą.
I tak i nie.
Zależy jak na to spojrzeć.
Kocham Cię i niczego w życiu nie byłam tak pewna.
I jednocześnie patrząc na Ciebie, sprawiasz wrażenie,
że będąc już z kimś nie trzeba się starać i
zabiegać o względy.


Czemu on mi to robi. Czasem pisze "kotku" miliony serduszek i buziaków.. słowa "Kocham Cię". >w<
Obiecał, że przyjedzie na moje urodziny, bo chce mnie zobaczyć. Czemu gdy zaczynam pokazywać, że mi zależy.. to on się odwraca i wredny jest? Co ze mną nie tak? Jestem aż takim śmieciem? Dziwką? Tak.. to dokładnie opisuje mój charakter i wszyscy mi to wyraźnie podkreślają. Dziwka, dziwka, dziwka.. I tyle. Czemu on jeden nie może widzieć w mnie swojej księżniczki? Czego mi brakuje? ;c
21.03.2014 o godz. 11:06
Orzeł?!
-Co...co to? - zapytała niepewna.
-Stworzenie patrolujące las, a zarazem mój najlepszy przyjaciel- uśmiechnął się dumnie.
-I to on skrzeczał? Orły tak robią? To jeden z demonów? Skrzywdzi mnie?- dopytywała.
-Spokojnie kochana, nie tyle pytań na raz.
Zerknęła na ziemię, która rozstąpiła się, a przez rów stworzony dzięki włóczni, płynął strumyk pomarańczowej substancji.
-Co to? - wskazała na ziemię.
- Widzisz to?- pytał zaszokowany
-Uhum. Co to?
-Energia.- rzucił szybko i odwrócił od niej wzrok.
-A.. - powiedziała i poczuła wibracje telefonu.
Sms? Ktoś do mnie pisze? Ktoś ma mój nowy numer?
Zerknęła na ekran i ku jej zdziwieniu był to sms od jej dawnej miłosci:
jesteś wszystkim...WSZYSTKIM ROZUMIESZ?!?! jesteś moją księżniczką, na zawsze nią będziesz. Księżniczką z koroną, która powinna dostawać wszystko co chce. Jesteś moim bezcennym skarbem i oddałabym za Ciebie wszystko. Jesteś moim aniołkiem, moim słoneczkiem, bo zawsze poprawiasz mi humor. Nawet gdy chce mi się płakać, pomyślę o Tobie i już mi lepiej. Jesteś moim serduszkiem, potrzebnym mi do życia. Moją pięknością, którą chciałabym mieć na własność. Moim misiaczkiem, do którego mogę się ciągle przytulać i zawsze mi mało. Jesteś moim kochaniem i Kocham Cię najmocniej na świecie. Cholernie tęskniłam i bardzo chcę byś do mnie wróciła żabko. Jesteś moim życiem... wiesz?

Łzy napłynęły do oczu Victorii. To ona, to naprawdę ona! Jovita, wróciła.. znów mnie pragnie
-Coś się stało?- Jamie spojrzał na nią
-Wróciła-rzuciła Vicki i zaczęła biec lasem w stronę drogi.
Jej smukłe ciało uderzało o odstające gałęzie, a pod stopami trzaskały... coś trzaskało. Spojrzała w dół.
Kości?!
Zrobiła się blada, ale nie przestawała biec. Słyszała tylko swój oddech i wycie.. wycie wilków. Wybiegła na jezdnie i zobaczyła błysk, upadła. Na swoim ciele czuła ..

Pyszczki, przepraszam was bardzo,że nie pisałam. Brak czasu i ochoty. Ludzie psuli mi humor, ale teraz jest lepiej. Mam nadzieję, że wróci moja wcześniejsza chęć pisania i, że przestanę wmawiać sobie różne dziwne rzeczy. Miłego dnia wam życzę. ♥
21.03.2014 o godz. 10:49


Mam nadzieję,
że masz świadomość tego,
iż nazywając mnie własnym skarbem, na prawdę bierzesz mnie pod swoją opiekę. Słowa zmieniają wszystko, więc nie pozwól mi zniszczyć swoich obietnic i ranić zmuszoną do ataku. Ziemia się kręci, człowiek nie ma sił by walczyć z grawitacją, która pcha bez ustanku nasze ciała we własnym kierunku, nie mam zamiaru opierać się czemuś, co nie tylko pozornie przypomina mi szczęścia. Fakt, ranisz mnie gdy rzucasz kolcami w postaci tych bezdźwięcznych zdań, ale i tak wiem, że stać nas by wszystko było dobrze. jestem tu, pamiętaj.


Dlaczego ludzie są mili tylko gdy czegoś potrzebują? Dlaczego gdy ja jestem w potrzebie, jest przy mnie tylko ona? Czy to znaczy, że tylko ona jest prawdziwa? ;--;
12.03.2014 o godz. 17:52
Tajemnica

Przerażona Victoria wtuliła się w szerokie ramiona łowcy.Wyczuła jego cudowny zapach, pachniał troszkę cynamonem, troszkę miętą. Dziwne, poczuła się przy nim bezpieczna. Jej ciało delikatnie drżało, gdy poczuła jego rękę na swoich plecach.
-Spokojnie, to tylko... nie ważne, nie chce Cię straszyć- powiedział uśmiechając się.
-To tylko? Mów!- wykrzyknęła oburzona.
-Ciiś. Nie tak głośno, bo Cię usłyszą.
- Kto mnie usłyszy?- dopytywała przerażona.
Nie odpowiedział, zachowywał się jakby nie słyszał pytania. Vicki odsunęła się od niego i usiadła przy fontannie. Patrzyła tępo w kierunku lasu, jakby chciała coś dojrzeć. Odcienie czerni, brązu i zieleni zlewały się jej w oczach. Czuła, że robi się coraz bardziej senna.
To był zły pomysł, żeby uciekać z domu. Kim on jest? No tak .. łowcą. Ale jak ma na imię? Po co mnie broni? Może widział to co zrobiłam z wodą. Może myśli, że jestem jakimś demonem i mnie też chce zabić! Tylko po co broniłby mnie? A może on chce, bym zginęła z jego ręki. Może chce bym była jego służebnicą. A jak chce mnie tylko przelecieć? To zbyt trudne na chwile obecną. Może po prostu go zapytam... Nie, to nie w moim stylu. Jak taka cicha i spokojna osoba, typowa samotniczka ma zapytać bezdusznego morderce małych stworzeń o to, czy chce ją zabić? To bez sensu, wrócę lepiej do domu i zapomnę o wszystkim...
Dziewczyna wstała i szybkim krokiem kierowała się w stronę domu. Poczuła rękę na swoim ramieniu.
-Nie zadawaj pytań, po prostu daj mi spokój.
-Nie jestem od zadawania pytań, już mi więcej nie uciekniesz mała szmato- wybełkotał ledwo słyszalny, męski głos.
Dziewczyna odwróciła się i zobaczyła wprost ogromnego faceta, łysiejącego, z wielkim brzuchem. Jego ręce kleiły się do niej, a ona biedna nie widziała jak wybrnąć. Spojrzała w jego oczy, jakby próbowała dotrzeć do jego wnętrza błagalnym spojrzeniem. To nie były ludzkie oczy... one świeciły!
-Kim... Czym! Czym ty jesteś?!- wykrzyczała
-Ostatnią istotą którą ujrzałaś w swym marnym życiu. Nikt Ci już nie pomoże, nikt! Jesteś skazana na moją łaskę, a ja nie jestem zbyt łaskawym człowiekiem- mówiąc te słowa spoliczkował ją.
-Ty podły gadzie! Zostaw mnie!- na te jej słowa on zerwał z niej sweter i ukazał jej swoje długie kły.
Wa.. wampir?! Już chyba nic gorszego nie może mnie spotkać. Co mam robić? uciekać? Jak? Czy to już mój koniec?
Spojrzała w niebo i poczuła kojące ciepło. To ciepło, którego nie czuła od 3 lat. Znów spojrzała na postać, która trzymała ją za ramiona.
Łowca?!
-Prze... przede mną stał.. wa..- wybełkotała.
-Wiem, to był skrzek ostrzegawczy. Nie chciałem Ci tego mówić- wziął ją na ręce i zaczął nieść w kierunku lasu.
- Dokąd mnie prowadzisz?- zapytała nieśmiało.
-Victorio, nie denerwuj się. Chce Ci tylko coś pokazać.
Pokazać? Egh, mam bardzo zboczone myśli.
Zatrzymali się na dość sporej polanie w środku lasu. Było tam idealnie widać księżyc.
-Stój spokojnie, jesteś przy mnie bezpieczna Victorio- spojrzał na nią zalotnym wzrokiem.
Dopiero do mnie dotarło, że on zna moje imię... Chwileczkę, na włóczni jest coś napisane. Ja..ck? A nie, Jamie. Czyli może mieć na imię Jamie.
-Jamie. -krzyknęła niepewnie.
-Tak? Widzę, że znasz już moje imię. Zapewne krzyknęłaś by się upewnić czy to na pewno jest moje imię.
Czy on mi czyta w myślach? Jeśli tak to wie, że mnie pociąga. Znam go od kilku chwil, a już mam na niego ochotę. Głupia ja, przecież faceci to świnie... nie mogę zakochać się w facecie!
Nagle chłopak rzucił włócznią w górę. Dość długo nie spadała więc zdziwienie dziewczyny było ogromne. Kiedy już kierowała się w kierunku ziemi, nie leciała sama. Wbiła się w twardą ziemię, a na jej zdobieniu zatrzymał się ....
~~~~

Mam nadzieję, że się podobało. Muszę was uprzedzić, że będę mniej pisać z powodu szkoły, nauki i masy konkursów, projektów, prac dodatkowych. Pozdrawiam was aniołki i życzę miłego dnia ♥

Wiem co czujesz.
Myślisz, że dla Ciebie świat się już skończył,
że oto spłonęłaś już w najpiękniejszych uczuciach,
a Twoje serce nie może drugi raz palić się taką namiętnością.
Myślisz, że on ze swoim odejściem zabrał nie tylko to co było,
ale zabrał też to co będzie,
bo nie możesz sobie wyobrazić przyszłości bez niego. Reagujesz złością, kiedy ktoś mówi, że przejdzie,
że rana się zabliźni, że to dopiero początek.
Ty wiesz, że kochasz,
że nigdy więcej nikogo jak jego. Wylewasz łzy,
bo czujesz się martwa, a oni mówią,
że jeszcze całe życie przed Tobą, a nie wiedzą jak to budzić się z imitacją serca.
Masz wrażenie, że to Twoja wina,
bo byłaś tak bezgranicznie szczęśliwa, że to aż niemożliwe dla zwykłego człowieka.
Teraz czujesz tylko ból, zanurzona jesteś cała we wspomnieniach.
Myślisz, że to był ten jedyny, a Ty pozwoliłaś mu odejść. Uwierz, znam to.
Znam ten ból,
kiedy sama wierzysz w tą miłość,
bo inni zwątpili, ale wiesz co Ci powiem?
Koniec zawsze jest początkiem.


12.03.2014 o godz. 12:07
Coraz bliżej

Kim on jest? Czemu on mnie prześladuje? A może to ona! A może jest podobna do tej pielęgniarki. Mmm chciałabym taką.
-Córeczko, co się dzieje?- zapytał potulnym głosem adopcyjny ojciec.
-Nic nic- wyrzuciła papierosa.
Kolejny pet zmarnowany przez starego. Ugh, jak on mnie wkurza.
- Nie paliłaś prawda?
- Nie, skądże. Wyszłam się przewietrzyć- złapała świeże powietrze w płuca.
Ojciec poklepał ją po ramieniu i odszedł.
Jest tu gorzej niż w psychiatryku! Musze się wyrwać na miasto.
Dziewczyna poszła się ubrać i wybiegła przez drzwi frontowe. Biegła przez dwa osiedla i zatrzymała się pod wielką fontanną w centrum miasta. Nocą przychodzą tu goci i emo, ale tym razem nie było tam nikogo. Vicki była wkurzona, a zarazem przerażona. Podniosła rękę do góry patrząc w skupieniu na wodę i ku jej zdziwieniu drobne krople uniosły się w powietrze.
Co się tu dzieje?!
Spojrzała na rękę i potem znów na krople wody. Nagle coś upadło za jej plecami i przerażona zacisnęła dłoń. Strumień z fontanny poleciał na nią i przemoczył ją do suchej nitki. Odwróciła się, by zobaczyć co takiego upadło. Ku jej zdziwieniu nie był to przedmiot, ani człowiek... była to mała istota. Zbliżona wyglądem do elfa.
Znów mam jakieś chore sny? Telekineza? Elfy? Może zaraz mi wampir przed twarzą wyskoczy.
-Uciekaj! - wykrzyczał piskliwy głosik i mały elf zniknął za fontanną.
- Co? O co chodzi? Kim jesteś? Przed czym uciekaa- nie dokończyła bo stanęła jak wryta gdy przed jej oczami ukazał się przystojny, wysoki szatyn z wielkim ostrzem w prawej dłoni i łukiem w drugiej. Podziwiała go, patrzyła na jego tors, który idealnie odznaczał się pod ściśle przylegającym materiale kostiumu. Czarny kostium z błękitnymi wstawkami. Płaszcz podobny do peleryny. Perfekcyjny zarys kości policzkowej i te oczy. Oczy!?
To on! Ten co mnie śledzi ! To on!
- Kim ty do cholery jesteś ?! - zapytała wyraźnie poirytowana całą sytuacja.
- Łowcą- odrzekł i wbił ostrze w ziemię.
- I czego Ty tu szukasz? Czemu mnie śledzisz? Masz jakieś chore seksualne zachcianki? Chcesz się pieprzyć czy co?
- Nie wchodźmy od razu na takie tematy, księżniczko- chwycił ją za brodę- wydaje mi się, że powinnaś być mi wdzięczna.
-Wdzięczna? Za co? Śledzisz mnie i prześladujesz!
- Uratowałem Cię - uśmiechnął się tak, że pod Vicką ugięły się kolana- A teraz wybacz ślicznotko, muszę wykonać swoją robotę.
Na jej oczach chwycił włócznie i przebił nią na wylot małego elfa. Dziewczyna wzdrygnęła z obrzydzenia i przerażenia, ale ku jej zdziwieniu mały, złotowłosy elf, biegający w zielonej sukience i z liściem na głowie, zamienił się w zwykły pył. Pył? A może był to piasek?
- Czemu to zrobiłeś?- zapytała przerażona.
- Elfy to demony.
- Demony?
- Demony lasu- przytaknął
- A wilkołaki? Wampiry?- zaciekawiona usiadła na brzegu fontanny .
- To inne rasy, nie radziłbym Ci tu się kręcić o tej godzinie samej.
- Wiem lepiej co dla mnie najlepsze- powiedziała z uśmiechem.
Dziwny typ, ale jest w nim coś co mnie pociąga. Coś przez co chciałabym go dotknąć. Takie uczucie, jakie odczuwałam gdy poznałam pielęgniarkę.
Vicki podeszła do niego i polożyła dłoń na jego ramieniu. To był znak że nie musi on jej już chronić. Patrzyła mu głęboko w oczy i odpłynęła. Ciszę i moment ekstazy przerwał nieludzki skrzek wprost z lasu.
~~~~


10.03.2014 o godz. 20:18
Zamroczona.

Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Białe ściany, pusty pokój, jedno łózko, strasznie tu jasno. Znów jakiś psychiatryk?!
Dziewczyna rozglądała się po pokoju, w którym była zamknięta.
Z przerażeniem w oczach brała kolejny dech powietrza. Każda płynąca minuta była dla niej jak godzina. Nagle białe, zlewające się ze ścianami, drzwi otworzyły się. Do pokoju weszła smukła, wysoka kobieta. Długie, brązowe włosy upięte miała w wysoki kok,a wzrok przyciągał jej mocny makijaż.
- Obudziłaś się już moja droga- powiedziała miękkim głosem kobieta, po czym pogładziła Victorie po włosach.
Dziewczyna wzdrygnęła i odsunęła głowę, zaczęły do niej docierać wrażenia z poprzedniego wieczoru.
-K.. kim pani jest?- zapytała przerażona Vicki.
-Pielęgniarką- powiedziała z uśmiechem brunetka wskazując na duży, czerwony krzyż na fartuchu- Pewien młodzieniec przyprowadził Cię do nas ubiegłej nocy, byłaś bardzo podrapana i straciłaś ogrom krwi. Pamiętasz perełko, jak się nazywasz?
-Victoria Cornsvelg- powiedziała niepewnie, a do jej głowy docierały powoli zdarzenia ubiegłego wieczoru.
Pielęgniarka chwyciła kartę pacjenta i szybko uzupełniła dane dziewczyny. Victoria siedziała wpatrzona w piękną kobietę i wdychała jej perfumy.
Co się ze mną dzieje? Czy to dziwne, że mam ochotę przytulić się do tej kobiety, ona mi się tak cholernie podoba. Jest piękna, jej figura, włosy i te przeszywające kocie spojrzenie. Jest zupełnie inna niż kobiety, które do tej pory mnie fascynowały. Jest na pewno lepsza od mężczyzn.
- Kiedy będę mogła wrócić do domu?- spojrzała w zielone oczy pielęgniarki.
- Skontaktujemy się z Twoimi rodzicami, na pewno już w tym tygodniu -powiedziała z uśmiechem wysoka kobieta i wyszła z pokoju kręcąc ponętnie biodrami.
Ona zauważyła jak na nią patrzę? To dlatego kręci biodrami? Jest taka seksowna! Chce ją ! Pragnę jej. Kurwa Victoria, ogarnij się!
Nastolatka położyła się i zamknęła oczy próbując zasnąć. Nie było to jednak możliwe, bo za każdym razem gdy zamykała oczy, ukazywał jej się ten paskudny typ od wf. Pamięta jego spojrzenie, te duże brązowe oczy wpatrzone w jej biust. Jego całkiem umięśniony tors. Ten ostry zarost na twarzy, którym ocierał o jej szyje, umięśnione nogi, czerwony t-shirt i te jeansowe krótkie spodenki. Wybrzuszenie na spodniach, na samą myśl o tym zrobiło jej się niedobrze.
To co się wczoraj działo... nie powinno mieć miejsca. Ciekawe kim był ten chłopak, który mnie uratował? Co się stało z tym grubym oblechem, który napadł mnie w lesie. Czyje oczy widziałam?
-Zasnęła- powiedział dość gruby męski głos.
- Czy możemy ją już zabrać? - zapytała jakaś kobieta.
- Wolałbym, by została na obserwacje. Chyba, że są państwo w stanie zapewnić jej całodobową uwagę.
- Oczywiście.
Vicki spała jeszcze przez kilka godzin, a gdy się ocknęła zobaczyła nad swoją głową długie blond kosmyki i twarz. Twarz, którą dobrze znała.
-Ma..mamo?- przetarła oczy.
-Nie bój się skarbie, będzie dobrze- matka pogładziła ją po policzku i odeszła.
O co tu chodzi? Jestem na haju? Czuje się jakbym ostro przyćpała. Poszła już? Mogę wyjść zapalić.
Wstała niepewnie z łóżka i stała przez chwilkę.Próbowała złapać równowagę i rozruszać nogi, które zaczynały przyzwyczajać się do braku ruchu. Gdy mogła już w miarę normalnie iść, chwyciła paczkę papierosów i zapalniczkę. Stanęła na balkonie i rozglądała się wokoło. Nie było widać nic, tylko ciemność, a jednak.. ktoś był w krzakach.
Co tam jest? Widzę przecież, że coś się rusza. O nie, znów te oczy!
Wzięła bucha i zamarła z przerażenia.
10.03.2014 o godz. 10:36
Po lekcjach.

Kolejny męczący dzień w szkole. I jeszcze ten koleś, obleśny staruch. Czego on ode mnie chce? O co mu chodzi? Zawody? Ta jasne.
-Głębsze skłony, koleżanko- wymruczał wuefista
Egh, musze stąd jak najszybciej spieprzać! Jeszcze zacznie mnie dotykać, obmacywać. Chory zboczeniec.
Nauczyciel położył rękę na plecach dziewczyny i przejechał nią wzdłuż jej pleców aż do pupy, co sprawiło, że dziewczyna natychmiast się wyprostowała.
Tego jeszcze brakowało. Dotknął mnie.
- Proszę pana, muszę już iść.
- Ależ nie Skarbie. Nalegam byś została, jesteś jedyną ... dobrą zawodniczką w tej szkole. Wprost idealną- spojrzał na jej tyłek.
Wstrętny dziad.
- Przepraszam, muszę- Victoria zerwała się w kierunku drzwi.
- Mam nadzieję, że następnym razem zostaniesz dłużej.
Udało się. Szybko biegnę do domu. Jejku, już 20. Co ja tam tyle czasu robiłam?! Najkrótsza droga? Przez las!
Mimo, że nigdy tamtędy nie chodziła, postanowiła ruszyć przed całkowitym zmrokiem. Biegła ile tylko sił miała w nogach.
Dobra, jestem przy najwyższym drzewie. W którą stronę teraz?
Ruszyła prosto i nagle usłyszała jakby coś spadło z drzewa. Odwróciła się odruchowo i zobaczyła czarną postać podnoszącą się z ziemi.
Kurwa mać! Co sie dzieje?!
Zaczęła biec ile sił w nogach, a za sobą słyszała kroki.
- Zaczekaj dziecinko- powiedział gruby, niski głos- nic złego nie zamierzam Ci zrobić, chce tylko zadać Ci odrobinę przyjemności.
- A...ale o co chodzi?- cofała się do momentu póki nie uderzyła w drzewo
- Zobaczysz śliczna- Mówił zbliżając się do niej.
Przełknęłam głośno ślinę, a on położył rękę na jej włosach. Zasłonił jej usta i szarpnął zaa długie jasne kosmyki.
- Teraz będziesz grzeczną dziewczynką i nie będziesz krzyczeć, dobrze.
Kiwnęła głową ze łzami w oczach, a on puścił jej usta
- Zrobisz co Ci powiem, rozumiemy się?
Niepewnie przytaknęła, a on zaczął się do niej dobierać. Najpierw przekręcił ją twarzą do drzewa i powoli wkładał ręce pod jej bluzkę szukając obfitych piersi.
Kurwa, kolejny pedofil! Pomocy! Help me!
Klepnął ją zadziornie w tyłek po czym rozpiął jej stanik i zaczął zdejmować z niej koszulkę. Robił jej najróżniejsze rzeczy, bił po twarzy, szarpał za włosy, szczypał w piersi.
- Jesteś taka seksowna.
Wsunął rękę pod jej spodnie i szczypał ją w tyłek
- Zostaw mnie!- krzyknęła
- Co ty powiedziałaś?- zapytał zdziwiony
- To co słyszałeś, zostaw mnie!
- Chyba nie wiesz z kim rozmawiasz, szmato -zacisnął zęby i wymierzył kolejny cios w jej policzek.
- Zostaw mnie zboczeńcu!
- Myślałem, że nie będę musiał tego robić- Wyciągnął bardzo ostry scyzoryk z kieszeni i przyłożył jej do gardła.
Przełknęła głośno ślinę i uderzyła głową w drzewo. Poczuła nagle ogromny ból czaszki i usłyszała dość głośny strzał. Straciła przytomność, a ostatnią rzeczą, którą widziała były oczy.. te piękne niebieskie oczy.



09.03.2014 o godz. 20:00
Victoria.
Młoda, ładna, jednak nie szukająca sobie przyjaciół na siłę. Nie trzyma się z nikim zbyt szczególnie i ludzi traktuje z dystansem. Nie ma szczęścia w miłości, może dlatego, że ciężko jej zaklimatyzować się z nowym otoczeniem. Była inna od dziewczyn w Stayhill. Inteligentna, pewna siebie, a co w niej najciekawsze miała dar. Taki dar o jakim marzyli pseudo-magicy, iluzjoniści i przeciętni ludzie. Sama nie wiedziała nic o swoim darze zbyt wiele. Była w stanie przenosić przedmioty wolą umysłu. Chciała dowiedzieć się więcej o swojej mocy, jednak pomóc mogli jej w tym tylko jej biologiczni rodzice, których nigdy nie poznała. Była bardzo uzdolniona, pięknie rysowała, śpiewała, jednak nie ukazywała swych talentów na światło dzienne. Nigdy nie miała chłopaka, bo preferowała kobiety. Swoją ostatnią miłość przeżyła 3 lata temu, gdy miała 14 lat. Od tamtej pory bała się uczuć, nie chciała znów cierpieć i przeżywać rozstań. Uciekała od tego jak mogła.


Jamie
Należy do klanu nieśmiertelnych. Jest łowcą i poszukiwaczem istot nadnaturalnych. Pod skórą przystojnego, seksownego nastolatka kryje się brutalny, bezduszny łowca. Istoty nadprzyrodzone rzadko wyczuwają to kim jest, bo są od niego słabsze. Dołączył do szkoły w Stayhill, by bronić Victorii. Nie bronił jej tylko dlatego, że była istotą nadnaturalną, ale też dlatego, że była bardzo seksowna i na prawdę go pociągała. Tak jak ona, nie znał swych rodziców. Od kiedy tylko pamiętał był wychowywany przez bractwo. Do tej pory nie szukał miłości, kiedy miał potrzebę, na swoje zawołanie miał jedną z kurtyzan. Dopiero po 17 latach życia w jego sercu zrobiło się ciepło, gdy poznał Victorie.


Sandy
Zakochana w Jamie`m nastolatka. Zauważyła go w szkole, pierwszego dnia. Jego oczy od razu do niej przemówiły. Od tamtej pory zaczęła się stroić i podkreślać swoje kształty. Chciała się wyróżniać, by zwrócił na nią uwagę. Kiedy dowiedziała się, że podoba mu się Victoria, za wszelką cenę chciała ją wyeliminować. Mówiąc krótko, była z niej typowa pusta bogaczka. Może iż nie była brzydka jednak nie miała zbyt potulnego charakteru. Była wredna i zadufana w sobie.


Dominica
Kolejna pusta bogaczka. Również zauroczona Jamie`m, chcąca z nim być. Cały czas kręciła się wokół niego. Odstraszała wszystkie możliwe konkurentki i doprowadzała do ciężkich wypadków inne dziewczyny. Próbowała mieć go na własność, jednak był jeden mały problem, a była nim Victoria. Dominica uważała się za lepszą pod każdym względem od Vicki.
Była typową zołzą, na którą lecieli wszyscy chłopcy ze szkoły. Cóż się dziwić, kapitanki zespołów cheerleaderek. Ładna może i była, lecz rozumem nie grzeszyła. Głupia, pusta, bogaczka. Typowe.



09.03.2014 o godz. 18:33
Trzaski, krzyki, łzy.
Stary las.
Dziwny jęk.
"Uważaj!"
Drzewo wyrosło przed nią znikąd.
Nie miała dokąd uciec.
Nagły ból, potrzeba ucieczki.
"Nie wyrwiesz się ze szponów namiętności skarbie".
Mocne szarpnięcia. Uderzyła głową w drzewo.
Odeszła (...)
A jednak, znów jej się udało.
"Mała ździra"
Znów szkolna codzienność.
Szara, nudna.
-Co sie stało? Victoria, żyjesz?
Drzwi trzasnęły.
- Kim jest ten nowy przystojniak?
- Czemu on tak patrzy na Victorie?
Błękitne oczy i nagły strzał.
-Czemu tu tyle krwi?! Kim Ty jesteś?!
Jego oczy... płoną.
Kolejny strzał.
- Co z nią zrobiłeś śmieciu!?

09.03.2014 o godz. 17:21